Wierzę, że możemy odpowiedzieć „tak” na pierwsze cztery pytania dotyczące istnienia Boga, ale nie na piąte. Bóg istnieje, wiemy o tym, możemy podać uzasadnienie, a to uzasadnienie sprowadza się do dowodu, ale nie dowodu z dziedziny nauk ścisłych, chyba że w niezwykle szerokim rozumieniu. Istniej wiele argumentów na istnienie Wpływ Biblii na literaturę i sztukę współczesną. poleca 83% 2553 głosów. Treść Grafika. Filmy. Komentarze. Motywy biblijne stale przewijają się we wszystkich dziedzinach sztuki - literaturze, malarstwie, muzyce, rzeźbiarstwie Biblia, podobnie jak mitologia grecka, jest właściwie wszechobecna w naszej kulturze i związana z W tych rozważaniach drogowskazem będą dla mnie słowa Gandhiego: „Dobro i zło muszą istnieć obok siebie, a człowiek powinien dokonywać wyboru”. Już w okresie renesansu J. Kochanowski zaznacza istnienie obok siebie dobra i zła. W utworze pt. „Odprawa posłów greckich” ukazał bohaterów, którzy dokonali wyboru. Jedynie co może zrobić, to wykazać rozumowo, że bóg jest tworem tak absurdalnym, że istnieć nie może. Absurdalnym szczególnie w kształcie jakim go ukazują różne religie. To, że ty odczuwasz to za drwinę, to tym gorzej dla Ciebie. [/quote] Pytanie nie było do Ciebie - będzie, jak zaczniesz drwić. Dla mnie absurdem jest nie Zapraszamy Cię do zrobienia sobie testu pomagającego określić swój światopogląd. Jest krótki i prosty a jednocześnie dotyka głębokich życiowych pytań, na które wielu z nas potrzebuje sobie odpowiedzieć. Zaznaczamy przy tym, że udostępniony test nie wyczerpuje tematu i często jest dopiero dobrym początkiem odkrywania tego w co Bez dobra i zła nie byłoby ludzi. Musi istnieć jedno i drugie. Dobro i zło wypełniają się nawzajem. Ludzie dokonują wyboru poprzez swoje czyny i słowa, które wy… A koniec świata musi być.Tak jak jest zapisane w biblii.Taki ""zły świat ""nie może wiecznie istnieć,kara musi być. 5 Odpowiedź przez Jan 2009-11-14 01:42:31 Jan Stąd moralność jest niejako szlachetniejsza, bardziej elitarna niż prawo, jednak prawo jest od moralności ważniejsze, ze względu na funkcjonowanie społeczeństwa. Istnieje, grupa czynów, które będąc przekroczeniem moralności stanowią zarazem przekroczenie prawa. Przestępstwa kryminalne, a więc morderstwo, rabunek, kradzież Dobro jako najwyższa z możliwych wartości stanowi wystarczającą motywację do czynienia dobrych uczynków i unikania zła. Należy pamiętać, że postępując dobrze pojawia się kolejne dobro, co stanowi dowód na to, że warto starać się czynić dobro dla samego dobra. Niemniej jednak wszyscy jesteśmy świadomi istnienia zła. Musiał zadecydować, jaką ścieżkę wybrać, dobra czy zła, lecz czym w rzeczywistości jest dobro i zło? Tego tak naprawdę nikt nie wie… Przez lata szukano definicji, która potrafiłaby wyjaśnić strukturę tych pojęć, jednak bez skutku. Wiadomym jest, iż dobro nie może istnieć bez zła i na odwrót. cG1m. Dobro i zło musza istnieć obok siebie a człowiek musi dokonać wyboru. Jak rozumiesz słowa Mahatmy Ghandiego. Oprzyj się na poznanych tekstach literackich. WSTĘP Dobro i zło. Biel i czerń. Prawda i fałsz. W pierwszej chwili wydają się te pojęcia przeciwieństwami, ale gdy się głębiej nad tym zastanowimy, dochodzimy do wniosku, że tak naprawdę są bardzo do siebie podobne. Dlaczego? Ponieważ wszystkie one są wartościami względnymi, empirycznie niedefiniowalnymi. Nie znaczy to, że człowiek nie odróżnia bieli od czerni, pokazuje tylko, że w szczególnej sytuacji czarne zmienia się w białe i na odwrót. Ten przykład pokazuje jedno: niedoskonałość ludzkiej percepcji, a co za tym idzie, ludzkiego pojmo-wania świata. W tych dywagacjach pomijamy istnienie szarości, czegoś pośredniego między skrajnościami, czegoś co znacznie ułatwia patrzenie na świat. Dobro i zło z pewnością istnieją na tym świecie i często nie umiemy powiedzieć co jest czym. W literaturze poszczególnych epok można zauważyć różne synonimy słów dobro i zło: od romantyzmu gdzie dobro było równoznaczne z patriotyzmem, poprzez pozytywizm, gdzie wartością najwyższą był praca, aż do literatury współczesnej, sła-wiącej zachowanie własnej tożsamości. Podobnie jest z definicją zła. W romantyzmie zło utożsamiano z niewolą, z rozbiorami, poprzez Młodą Polskę, gdzie krytykowano populizm i szarość egzystencji, do literatury wojennej, stawiającej znak równości pomiędzy okupantem a diabłem. Poprzez te wszystkie lata człowiek musiał dokonywać wyboru, pomię-dzy czernią a bielą, nie wiedząc czasami co jest dobrem a co złem. ROZWINIĘCIE Tą niepewność wyboru można łatwo ukazać na przykładzie twórczości Słowackiego i Mickiewicza i ich stosunku do powstania listopadowego. Słowacki w Kordianie zawarł surowy osąd powstania listopadowego. W Przygotowaniu moce piekielne stwarza-ją przywódców wystąpienia: generałów i cywilów. Sam fakt, że są oni stworzeni przez diabła jest ich jednoznaczną charakterystyką, a co z tym idzie, negacją sensu buntu. Z kolei Mickiewicz w Dziadach części III a konkretnie w III scenie tego dramatu (Widzenie księdza Piotra) nadaje narodowi polskiemu, w tym przywódcom wystąpienia, miano Mesjasza, cierpiącego za innych. Popiera powstanie, wręcz usprawiedliwia się przed potomnymi dlaczego w nim nie uczestniczył. Można łatwo za-uważyć, że pojęcie dobra i zła jest rzeczą względną a wybór pomiędzy nimi jest po prostu niemożliwy. Kolejne przekonanie, które okazuje się mitem, to wiara w dobroć Boga. Istota nadprzyrodzona był przez całe średniowiecze rzeczą najważniejszą. Następne epoki stopniowo wyco-fywały się z tej filozofii, propagując stopniową ateizację literatury. Prze-łomem okazał się romantyzm. Sygnały tego procesu można zauważyć w twórczości Mickiewicza. W Dziadach części III Bóg przyrównany jest do cara, nazwany jest mądrością a nie miłością. To odbiera mu otoczkę tajemniczości, niezwykłości i nieomylności. Sam ksiądz Piotr, jako przedstawiciel Królestwa niebieskiego na ziemi, powątpiewa w dobroć Opatrzności chociaż przeciwstawia własną idee chrześcijańskiej pokory apokaliptycznym wizjom Konrada. Z kolei w balladzie Romantycz-ność Bóg jako dysponent śmierci, jest powodem cierpień niewinnych ludzi. Jest to zaprzeczenie nieomylności Opatrzności, podważenie sensu doszukiwania się w niej najczystszych intencji i dobra. Oczywiście cza-sami, jak udowodniły Dziady części II, grzech jest dobrocią, furtką do pełnego poznania świata ciała i ducha. Ta sprzeczność jest rzeczą pozor-ną, jeśli nie będziemy mieszać logiki i filozofii scholastycznej z roman-tycznym podejściem do tych tematów. W tym momencie prawda i fałsz, dobro i zło, mieszają się ze sobą, a rozpoznanie co jest czym zależy tylko od naszego, subiektywnego systemu wartości. Praktycznie nie mamy wyboru, nasze życie wybiera za nas, pozbawiając nas przyjemności szu-kania prawdy, wszystko staje się dziełem przypadku, kompilacją wielu zmiennych, prowadzących do jednego, do zatracenia własnej tożsamości. W romantyzmie tym szukającym siebie jest bohater dramatów. Kon-rad Wallenrod odnajduje sens życia w walce, której podstawę ideolo-giczną daje poezja. Gustaw Konrad z Dziadów w miejsce miłości do kobiety znajduje patriotyzm. Kordian, indywidualista, szuka samotnie swojej filozofii i znajduje ją w umiłowaniu ojczyzny. Poezja u Mickie-wicza staje się skarbnicą nowych i najlepszych starych wartości. Słowac-ki chce iść w przyszłość, propaguje poezje tyrtejską, wzywającą do wal-ki. Zło zabijania jest usprawiedliwione ideą, w imię której się morduje. Czasami to jednak nie wystarcza i np. Kordian nie zabijając cara sprze-niewierza się nowym ideałom, powracając do tych starych, podobno już przestarzałych. W romantyzmie można zauważyć konflikt pomiędzy filozofiami po-szczególnych twórców. Jednak generalnie dobro czerpało swa siłę z pa-triotyzmu a zło z upokarzających czasów popowstaniowych. Człowiek pozbawiony był możliwości wyboru, ponieważ nie był przygotowany do nowej sytuacji. Objawia się to w tragicznym indywidualizmie bohate-rów literackich, szukających własnej drogi przez życie. Kolejną epokę literacką czyli pozytywizm, cechuje ciągłe poszukiwanie definicji zła i dobra, oraz ukazywanie, że dobro może być złem i odwrotnie. Istotą literatury jest uświadomienie czytel-nikowi przed jakim wyborem stoi i ukazanie wszystkich aspektów decy-zji. Niejednoznaczność wielu decyzji najlepiej ilustruje twórczość Marii Konopnickiej. W swoim wierszu Wolny najmita opisuje sytuację chłopów na pouwłaszczeniowej wsi. Oddanie ziemi chłopom było czymś dobrym jednak jego skutki wtórne do pożytecznych nie należą. Analogiczna sytuacja ukazana jest w noweli Miłosierdzie gminy. Tam słuszne prawo zabezpieczające starcom spokojną starość stało się furtką do nadużyć na tym tle. Kunz Wunderli był ofiarą złego pojmowania do-bra. Mendel Gdański to opowieść o sytuacji Żydów w Polsce i pol-skim społeczeństwie, pełnym antysemityzmu ale z drugiej strony pełnym ludzi, którzy bronią wyznawców wiary mojżeszowej. Wszyscy jednak, łącznie z Żydami, żyją w jednej społeczności, która jest wyjątkowa pod każdym względem. Motyw trudnej sytuacji na wsi wykorzystała także Eliza Orzeszkowa. Nowela Tadeusz opisuje trudną sytuację dzieci na wsi, które pozba-wione opieki rodziców, zmuszonych do ciężkiej pracy, wychowują się same. Ojciec i matka tytułowego bohatera nie poddani są drastycznej krytyce, autorka starała się raczej ich usprawiedliwić w oczach czytelni-ków. Znamienne jest, że także tutaj występuje swego rodzaju konflikt dramatyczny, wybór pomiędzy wychowaniem dziecka ale z widmem śmierci głodowej, a pracą i pozostawieniem chłopca bez opieki. Każda z decyzji ma swoje plusy i minusy i w końcu doprowadza do tragicznego rozwiązania. Dlatego nie można powiedzieć co jest dobrym a co złym rozwiązaniem, a zachowanie rodziców Tadeusza każdy musi ocenić osobno. Kamizelka Bolesława Prusa porusza z kolei problem prawdy i kłam-stwa w stosunku do chorego. Znowu nie wiadomo co jest lepsze: iluzja powrotu do zdrowia czy brutalna prawda o umieraniu. Kamizelka staje się symbolem iluzji ale i zarazem nadziei przynoszonej choremu. W tym przypadku kłamstwo przynosi dobre efekty, daje chociaż chwile szczę-ścia, które jest dla niektórych wartością najwyższą. Nikt nie patrzy się na cenę euforii. Czym szybszy wzlot ku górze tym boleśniejszy upadek. Utworem, który mistrzowsko ukazuje cienka granicę pomiędzy dobrem a złem, normalnością a obłędem jest Zbrodnia i kara Fiodora Dosto-jewskiego. Główny bohater szuka usprawiedliwienia dla zbrodni, którą ma zamiar popełnić i dokonuje dogłębnej analizy różnic pomiędzy do-brem a złem. Dochodzi do wniosku, że ocena tych wartości zależy tylko od punktu widzenia. Dla niektórych zbrodnia jest ostatnim ratunkiem, a odebranie komuś życia, może zapewnić znośny byt innym. Można się zastanawiać czy nie jest to zwycięstwo pyrrusowe, ale za pewnik można uznać, że nie jest to myśl całkowicie absurdalna. Jej główna wada polega na tym, że patrzymy z punktu widzenia beneficjanta zbrodnii, a nie jej ofiary. Ona, pozbawiona wyboru, na nasz dobry czyn patrzyła by zu-pełnie inaczej. Zrozumienie swojego błędu jest, według Dostojewskiego, podstawą moralnego odrodzenia. Pozytywizm skupiał się na ukazaniu wewnętrz-nych sprzeczności w rozumieniu słów dobro i zło. Twórcy działają-cy w tym okresie znakomicie udowodnili przewrotność nawet szlachet-nych idei oraz względność i zmienność naszych przekonań, dając tym samym podwaliny pod filozofię nowej epoki. Młoda Polska poszukiwała nowych ideałów w miejsce starych, całkowicie skompromitowanych. Tu możemy szukać analogii z romantyzmem, nie na darmo bowiem nazywano ostatnie lata wieku XIX i początek XX okresem neoromantyzmu. Cyganeria arty-styczna ostro sprzeciwiała się ideałom pozytywizmu, głosząc kul sztuki i pogardę pracy. Filister - synonim mieszczucha dbającego tylko o własny majątek i sukces zawodowy stał się przedmiotem złośliwych ataków. Poetów charakteryzowała dekadencka postawa wobec życia, moderni-styczna wizja teraźniejszości i wielka wrażliwość poetycka. W ich twór-czości nie było zdefiniowanego pojęcia dobra i zła. Po prostu, w zmie-niającej się rzeczywistości nikt tak na prawdę nie wiedział to te słowa oznaczają. Zamiast tego wszechobecnie pojawiał się strach. Najlepiej ukazany jest w hymnie Dies Irae Kasprowicza. Apokalipsa ukazana jest jako moment przełomu, koniec i jednocześnie początek. Bóg nie jest miłością, jest sprawiedliwością, strasznym sędzią, obojętnym na ludzką rozpacz i cierpienie. Te tezy podkreślone są jeszcze w hymnie Święty Boże, gdzie wiara traktowana jest jako swego rodzaju dyskusja ze stwórcą. Podobnie jak w romantyzmie można tu zauważyć znaczące pierwiastki ateizmu, poddanie w wątpliwość dobroci bożej, której za-przeczeniem jest sąd ostateczny. W tej sytuacji należy postawić znak równości pomiędzy strachem a złem. Czym jest więc dobro? W świetle twórczości Tetmajera można powiedzieć, że jest nim przyroda. Np. wiersz Widok ze Świnicy do Doliny Wierchcichej, gdzie krajobraz Tatr jest przesycony uczuciem spokoju i ukojenia, a góry są źródłem zjawisk niezwykłych chociaż ulotnych. Mimo wszystko jest to utopia tylko pozorna, ponieważ podmiot liryczny zatopiony jest w smutku, wy-razie kryzysu jego wartości. Dla niego nie ma dobra, może istnieć tylko jego namiastka. Szukając interpretacji bieli można zauważyć jej ciekawą próbę w Chłopach. Reymont nie wskazuje bohatera idealnego, zarówno Bory-na jak i Jagna mają swoje wady, jednak widoczne są także zalety. Przede wszystkim miłość do ziemi, do jej wytworów i własnej pracy. Nie jest to tylko wytwór chłopomanii, to także naturalistyczny kult przyrody. War-tościowanie bohaterów w kategoriach dobra i zła zależy bezpośrednio od ich pracowitości, wszyscy mają jednak wybór i każdy z chłopów Reymonta może pójść własną drogę. Jeszcze dalej poszedł Wyspiański w Weselu. Oskarżył on poetów o szerzenie dekadencji, uznał, że to właśnie poetycki pesymizm jest powo-dem stagnacji duchowej narodu. Podobnie jak Reymont, autor wyznaje kult chłopstwa, jako strażniczki wartości zniszczonych przez dawne epoki. Dobro w tym rozumieniu związane jest ze zdecydowaniem, otwarciem na tradycję i jednocześnie z gotowością do walki o nowe. Zło jest wyrazem stagnacji. W bronowickim dworku te dwie idee mieszają się ze sobą, tworząc ostatecznie mieszankę zastygającą w bezruchu, w niedomówieniu. Mimo wszystko neoromantyzm nie stworzył jednolitej wizji dobra i zła. Wieloznaczność i symbolizm twórczości zabezpieczał ją przed zrozu-mieniem przez zwykłego czytelnika, który mógłby opowiedzieć się za ideą, która mu się spodobała. Ten kult jednostkowości i elitarności roz-szerzył się jeszcze w XX leciu międzywojennym. Początek XX lecia międzywojennego do początko-wo okres euforii po odzyskaniu niepodległości. Wkrótce okazało się, że nie można zaprzestać walki, tylko należy jej nadać charakter uniwersalny. Żeromski w Przedwiośniu był pierwszym, który to zauważył. Jest to utwór będący konfrontacją romantycznych wizji II Rzeczypospolitej z realną sytuacją. Utopia wolności i pluralizmu politycznego została szyb-ko złamana, a kryzys gospodarczy i społeczny podłamał ducha narodo-wego. Przedwiośnie jest utworem ku pokrzepieniu serc, gdzie uka-zane są problemy Polski ale jednocześnie sposoby ich rozwiązania. Znowu, podobnie jak w Kamizelce pojawia się motyw tworzenia fał-szywych utopi, tam fałsz w przedstawianiu choroby, tu nieszczerość ojca wobec syna i wizja szklanych domów. Trudno powiedzieć czy Sewe-ryn wybrał prawidłową drogę, opowiadając Cezaremu o idealnej Pol-sce. Niewątpliwie to właśnie to skłoniło syna do przyjazdu do ojczyzny ale jednocześnie, poprzez kontrast, ukazało prawdziwą biedę i zacofanie Rzeczypospolitej. W tym przypadku znowu dobro i zło mieszają się ze sobą, a nikt nie może jednoznacznie udowodnić w jakim stopniu kłam-stwo zadziałało na korzyść tego pierwszego. Z kolei Zofia Nałkowska w Granicy posunęła się jeszcze dalej, zadając pytanie czy człowieka po-winien oceniać on sam czy jego obserwator. Jest to o tyle ważne, że do-bro i zło zależą od punktu widzenia. Zenon Ziembiewicz dokonał wybo-ru własnej drogi i z człowieka szczytnych ideałów stał się w mniemaniu większość nędznym aparatczykiem. Trzeba jednak przyznać, że zejście z tej drogi mogło być czynem bardzo świadomym i przemyślanym. Po prostu bohater zdał sobie sprawę, że tylko władza daje możliwości po-prawy jej samej. Zenon usprawiedliwiał się zresztą przed samym sobą, że pomagał robotnikom jak tylko mógł, realizował więc idee młodości. Według niego lepiej było zrobić choć trochę niż przez cały czas mówić o czymś wielkim. Trochę inaczej widział zło i dobro Gombrowicz w Ferdydurke, gdzie za główną cnotę człowieka uznano nie zgodną z normami egzystencję fizyczną, lecz bogate wewnętrzne duchowe i intelektualne. Tak napraw-dę nikt nie może zbuntować się przeciwko społeczeństwu, ponieważ ono go zniszczy. Wyboru praktycznie nie ma. Wszechobecna forma za-bija indywidualność, powoduje zanik inności i niezwykłości. Grotesko-wość wielu postaci podkreśla dodatkowo złudne ideały społeczeństwa jako strażnika najwyższych wartości. Twórcy XX lecia negowali istotę dobra i zła, pokazując jak ich poprzed-nicy, że tak naprawdę nie można tych pojęć zdefiniować. Dodatkowo wielokrotnie ukazywano, że np. kłamstwo nie musi być złe z pewnego punktu widzenia. To wszystko świadczyło i jednym: w niepodległej już Polsce nie ma naprawdę trwałych wartości, ponieważ stare już umarło a ludzie nie są jeszcze gotowi na szklane domy. Czas II wojny światowej to jeden z najtragiczniej-szych okresów w całej historii państwowości polskiej. Olbrzymie zbrodnie systemów totalitarnych wstrząsnęły narodem, zmieniły jego filozofię, przywróciły wiarę we własną wyjątkowość. Wydaje się, że dość łatwo sklasyfikować dobro i zło: tzn. Niemcy i Rosjanie byli źli a Polacy i Żydzi dobrzy. Nie jest to jednak takie łatwe. Jak pokazuje Tade-usz Borowski w Pożegnaniu z Marią i wśród Polaków zdarzali się wykolejeńcy. Szczypiorski niszczy inny mit, pokazuje ludzkiego Niem-ca. Dobro i zło najlepiej poznaje się w sytuacjach ekstremalnych, a do takich z pewnością należały i należą realia obozu koncentracyjnego. Borowski w swoich opowiadaniach obozowych niszczy wiarę w humanizm. Dla niego człowiek jest zwierzęciem, które reaguje na bodźce zewnętrzne jak jego leśni pobratymcy. Brak pożywienia rodzi agresję i niszczy wsze-lakie bariery moralne. Kultura okazuje się za słaba, głód okazuje się sil-niejszy. Rodzi się moralność człowieka na skraju śmierci, gdzie oznaką łaski jest nie informowanie przyjaciół, że za chwile zginą. Istota ludzka jest w stanie zabić za kromkę chleba. Dla nas jest to zło w czystej posta-ci, dla ludzi z numerem na przedramieniu była to normalność. Moim zdaniem nie powinno się osądzać innych ludzi po pozorach, po-nieważ w takim przypadku np. wszystkich, którzy przeżyli Oświęcim można oskarżyć o śmierć milionów tam pomordowanych. ZAKOŃCZENIE Dobro i zło są pojęciem względnym. Ghandi propagował dobro, bierny opór miał złamać agresję. Wiarę w tę utopię przypłacił życiem. Teraz trzeba się zastanowić czy to była utopia. Indie odzyskały niepodległość. Moim zdaniem człowiek nie ma nigdy wyboru. Przekonanie o tym, że jest inaczej jest tylko humanistyczną mrzonką. Los ludzki nie jest zde-terminowany, jest po prostu wypadkową sił działających na korzyść lub przeciwko. Jednak to czy dobro jest dobrem a zło złem nie wiedzieli ani Kordian, ani Tadeusz, ani Boryna, ani Cezary. Co to jest człowiek mogli się przekonać ci, którzy byli na poły zwierzętami, więźniowie ła-grów GUŁAGu i obozów SS. Dobro i zło, cokolwiek by to nie było, muszą istnieć obok siebie. Po prostu dlatego, że nikt nie doceniałby nieba gdyby nie wiedział czym jest piekło. Pytanie Odpowiedź Inaczej aniżeli twierdzili ateiści i agnostycy na przestrzeni wieków, człowiek nie może żyć bez Boga. Człowiek może prowadzić moralne życie nie znając Boga, ale nie bez niego. Bóg, jako Stworzyciel, dał początek ludzkiemu życiu. Mówienie, że człowiek może istnieć bez Boga jest tak samo niedorzeczne jak mówienie, że zegarek może funkcjonować bez obsługującego go człowieka albo że bajka może być znana bez osoby opowiadającej jej treść. Nasze istnienie należy do Boga, na obraz którego zostaliśmy stworzeni (1 Księga Mojżeszowa Nasze funkcjonowanie zależy od Boga, bez względu na to czy wierzymy że On istnieje czy nie. Bóg, jako Stworzyciel, bezustannie podtrzymuje życie (Psalm On jest życiem (Ew. Jana i cale stworzenie jest utrzymywane mocą Chrystusa (Kolosan Nawet ci, którzy odrzucają Boga otrzymują od niego błogosławieństwo: „Bo słońce jego wschodzi nad złymi i dobrymi i deszcz pada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych” (Ew. Mateusza Myślenie, że człowiek może żyć bez Boga jest założeniem że słonecznik może żyć bez światła czy róża bez wody. Bóg, jako Zbawiciel, dał życie wieczne tym, którzy w Niego wierzą. W Chrystusie jest życie, On jest światłością ludzi (Ew. Jana Jezus przyszedł, abyśmy mieli życie „i to życie w obfitości” (Ew. Jana Wszyscy ci, którzy pokładają w nim zaufanie mają przyobiecane życie wieczne z nim (Ew. Jana Aby człowiek mógł żyć- żyć prawdziwie- musi znać Chrystusa (Ew. Jana Bez Boga człowiekowi pozostaje tylko życie doczesne. Bóg ostrzegł Adama i Ewę że gdy go odrzucą, to „na pewno umrą” (1 Księga Mojżeszowa Jak wiemy byli nieposłuszni, ale nie umarli tego dnia fizycznie; lecz raczej duchowo. Coś w ich wnętrzu umarło- życie duchowe które wcześniej poznali, jedność z Bogiem, wolność by się nim cieszyć, niewinność i czystość ich dusz- to wszystko minęło. Adam, który został stworzony do życia i relacji z Bogiem został przeklęty. To co Bóg wcześniej zamierzył- aby człowiek, który powstał z prochu osiągnął chwałę, zmieniło się- teraz z prochu powstał i w proch się obraca. Tak jak Adam, człowiek bez Boga może funkcjonować tylko w tym doczesnym życiu. Osoba taka może wydawać się szczęśliwa; bo w końcu życie jest czymś dobrym i przyjemnym. Lecz nawet te radości i przyjemności nie mogą być w pełni doświadczone bez relacji z Bogiem. Niektóre osoby, odrzucając Boga prowadzą urozmaicone i wesołe życie. Ich cielesne osiągnięcia wydają się pozbawione ostrożności i wartości dla ich życia. Biblia mówi, że istnieje określona miara rozkoszy życia w grzechu (Hebrajczyków Problem jednak w tym, że jest to tymczasowe; życie w tym świecie jest krótkie (Psalm Prędzej czy później, hedonista- tak jak syn marnotrawny z przypowieści, uświadomi sobie że rozkosze tego świata nie są wystarczające (Ew. Łukasza Nie każdy jednak, kto odrzuca Boga jest tylko poszukiwaczem rozkoszy. Jest wiele niezbawionych osób, którzy prowadzą porządne, skromne życie- szczęśliwe i spełnione. Biblia wskazuje na kilka podstawowych zasad, które przynoszą w tym życiu korzyści- wierność, uczciwość, opanowanie itp. Ale znowu, bez Boga człowiekowi pozostaje tylko to doczesne życie. To, że prowadzimy poukładane życie nie gwarantuje tego, że jesteśmy gotowi na życie wieczne. Przeczytaj przypowieść o bogaczu z Ew. Łukasza i rozmowę Jezusa z bogatym młodzieńcem z Ew. Mateusza Bez Boga człowiek nie jest spełniony, nawet w swoim życiu doczesnym. Człowiek nie żyje w pokoju z drugim człowiekiem, bo w nim samym nie ma tego pokoju. Człowiek nie jest spokojny, bo nie ma pokoju z Bogiem. Osiąganie przyjemności dla czystej przyjemności jest oznaką wewnętrznego niepokoju. Od wieków ludzie poszukujący przyjemności odkrywali, że ulotne rozkosze życia prowadzą do większej rozpaczy. Dręczące uczucie, że „coś jest nie tak” jest czymś czego trudno się pozbyć. Król Salomon oddał się w pełni poszukiwaniom wartości tego świata i opisał swoje odkrycia w Księdze Kaznodziei Salomona. Salomon odkrył, że badanie i zgłębianie wszystkiego jest daremne (Księga Kaznodziei Salomona Odkrył, że przyjemności i bogactwo są marnością ( materializm jest szaleństwem ( a bogactwa są ulotne (rozdział 6). Salomon podsumowuje, że życie jest darem Bożym ( i początkiem mądrości w życiu jest bojaźń Pana: „Wysłuchaj końcowej nauki całości: Bój się Boga i przestrzegaj jego przykazań, bo to jest obowiązek każdego człowieka. Bóg bowiem odbędzie sąd nad każdym czynem, nad każdą rzeczą tajną- czy dobrą, czy złą” ( Innymi słowy, życie to coś więcej aniżeli cielesne rozkosze. Jezus podkreśla to mówiąc „Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem, które pochodzi z ust Bożych” (Ew. Mateusza Nie chlebem (cielesnością), lecz Słowem Bożym (duchowością) żyjemy. Szukanie lekarstwa naszych rozczarowań w samym sobie jest bezużyteczne. Człowiek odnajduje sens życia i jego spełnienie gdy poznaje Boga. Bez Boga przeznaczeniem człowieka jest piekło. Człowiek bez Boga jest duchowo martwy; gdy jego życie doczesne się kończy, doświadcza wiecznego oddzielenia od Boga. W opowieści Jezusa o bogaczu i Łazarzu (Ew. Łukasza bogacz prowadzi życie pełne rozkoszy i beztroski, nie myśląc o Bogu, natomiast Łazarz cierpi przez swoje życie, lecz zna Boga. Dopiero po ich śmierci, poznają w pełni różnice swoich życiowych wyborów. Bogacz zbyt późno uświadomił sobie, że w życiu chodzi o coś więcej, aniżeli zdobywanie bogactw świata. Łazarz doświadcza pocieszenia w raju. Długość życia obu mężczyzn na ziemi zostało skonfrontowane z długością ich życia wiecznego. Człowiek jest wyjątkowym stworzeniem. Bóg włożył wieczność w nasze serca (Księga Kaznodziei Salomona a poczucie wiecznego przeznaczenia można odnaleźć jedynie w Bogu. English Powrót na polską stronę główną Czy człowiek może żyć bez Boga? 11. Temat: „Dobro i zło muszą istnieć obok siebie, a człowiek powinien dokonywać wyborów.” Jak rozumiesz słowa Mahatmy Gandhiego? Kiedy słucham radia, oglądam telewizję, czytam gazety, odnoszę wrażenie, że na świecie dzieje się coraz gorzej. Skąd te smutne wnioski? Morderstwa, napady, rozboje i kradzieże to już nasza codzienność. Kiedy próbuje się osądzić winnych, dochodzi do wypadku, który pozwala myśleć, że nie ma już żadnej możliwości ochrony przed bandytami. Atak oskarżonych na sędziów i ławników podczas jednego z proce-sów może świadczyć, że nie ma żadnych szans uchronić się przed złem, a co dopiero je ukarać? W różnych częściach świata toczą się wojny i niewielu przejmuje się losem poszkodowanych, problem nas nie dotyka, póki jest daleko. Co z tego, że mordują Czeczenów, jeśli polityczne układy nie pozwalają zrobić czegokolwiek w tej sprawie? Wewnątrzpaństwowe i międzynarodowe prawa pozwalają panoszyć się złu, a zwy-kłym ludziom słuchać kolejnych serwisów informacyjnych przygotowywanych przez dziennikarzy poszukujących sensacji, którzy o śmierci mówią jak o kolejnej debacie sejmowej. Jacy są więc otaczający nas ludzie? Jaki jest świat, w którym żyjemy? Co czeka ludzkość, jeśli wszystko dalej pójdzie w tym samym kierunku, jak dotychczas? Każdy człowiek w swoim życiu przechodzi chwile, które zmuszają go do opowiedzenia się po którejś ze stron, wybrania dobra lub zła. Wybór jest często sprawą osobistą i dlatego stanowi zazwyczaj ogromny problem. Należy zauważyć, że również literatura od wieków stawiała swych bohaterów w sytuacjach wyboru. Chcąc zrozumieć postawy i postępowanie bohaterów poszczególnych epok literackich trzeba niewątpliwie wniknąć w podłoże historyczne i polityczne danych okresów. W każdej bowiem epoce istniały różne problemy, rozmaite sytuacje, co do których człowiek mu-siał się odpowiednio ustosunkować, opowiadając się po stronie dobra lub zła. Literatura, kreując swych bohaterów, zwłaszcza tych, którzy wybierali dobro, dawała równo-cześnie gotowe wzorce zachowań i osobowości. Pokazywała, w jaki sposób powinien zachowywać się człowiek danej epoki. Na podstawie kilku epok literackich spróbuję przedstawić funkcjonowanie dobra i zła na świecie. W tych rozważaniach drogowskazem będą dla mnie słowa Gandhiego: „Dobro i zło muszą istnieć obok siebie, a człowiek powinien dokonywać wyboru”. Już w okresie renesansu J. Kochanowski zaznacza istnienie obok siebie dobra i zła. W utworze pt. „Odprawa posłów greckich” ukazał bohaterów, którzy dokonali wyboru. Mamy tu do czynienia z dwoma różnymi postawami obywatelskimi, Antenora i Aleksandra. Kontrastując te obie postacie, J. Kochanowski przestrzega przed popełnianiem błędów bohatera negatywnego - Aleksandra i zachęca do pójścia w ślady Antenora - bohatera pozytywnego. Obie postacie zostały postawione w sytuacji wyboru. Mogły wybrać dobro ojczyzny lub zło – egoizm, przez który łatwo doprowadzić ojczyznę do klęski. Aleksander, opowiadając się za złem, reprezentuje racje jednostki, nie pozwalając wydać Grekom Heleny, skazał Troję na wieloletnią wojnę i zniszczenie, a jej mieszkańców na śmierć. Dla niego liczy się tylko własne szczęście, jest więc samolubnym egoistą. Inną postawę przyjmuje Antenor, który zdaje sobie sprawę z te-go, że dobro ojczyzny jest ważniejsze od kaprysu jednostki. Jest więc prawdziwym patriotą, człowiekiem odważnym, szczerym i nieprzekupnym. Słowa Mahatmy Gandhiego doskonale pasują również do bohaterów komedii politycznej J. U. Niemcewicza pt. „Powrót posła”. Oni też musieli dokonać odpowiedniego wyboru, który być może według nich był słuszny. Najważniejszymi postaciami w utworze są niewątpliwie Starosta i Podkomorzy. Starosta stanął po stronie zła, jest typowym konserwatystą. Został przedstawiony jako człowiek chciwy, wyrachowany i przeciwny wszelkim reformom, jest zwolennikiem „liberum veto” oraz wolnej elekcji. Jego konserwatywną postawę charakteryzują słowa: „Tak to Polak szczęśliwie żył pod Augustami! (...) Człek jadł, pił, nic nie robił i suto w kieszeni.” Starosta Gadulski jest ograniczony umysłowo, nie interesuje się literaturą, nie zna się na polityce, ale zawsze skory jest do udzielania rad i wygłaszania przemówień. Świadczą o tym wypowiedziane przez niego słowa: „Ja, co nigdy nie czytam, lub przynajmniej mało,/ Wiem, że tak jest najlepiej, jak przedtem bywało.” Wybrał więc zło, bo nie jest zainteresowany sprawami ojczyzny. Zupełnie inaczej do tej sprawy podszedł Podkomorzy. Jest zwo-lennikiem reform, chce wzmocnienia władzy królewskiej, silnego prawa i sprawiedli-wości społecznej. Odrzuca wolną elekcję i „liberum veto”, jako przyczyny osłabienia Rzeczypospolitej. Jestem przekonana, że Podkomorzy ma świadomość istnienia za-równo dobra, jak i zła w świecie. Jednak potrafi on dokonać trafnego wyboru, wie że podejmuje dobrą decyzję, bo opowiada się za sprawami ojczyzny. Dobro i zło panujące na świecie to niewątpliwie jeden z problemów porusza-nych w prozie S. Żeromskiego, chociażby w opowiadaniu pt. „Doktor Piotr”, gdzie pisarz przedstawia bohatera - Dominika Cedzynę, który opowiada się po stronie zła. Jest odpowiedzialny za wyzysk i krzywdę społeczną robotników. Może wypłacać im całe wynagrodzenie za pracę wykonaną dla pana Bijakowskiego, jednak pieniądze te przywłaszcza sobie, by wysyłać je synowi studiującemu w Szwajcarii medycynę. Nie ma z tego powodu żadnych wyrzutów sumienia. Wyzyskiwanie chłopów jest bowiem dla byłego szlachcica – ziemianina rzeczą jak najbardziej normalną, mieszczącą się w wyznawanym przez niego kodeksie etycznym. Odmienne zdanie na ten temat ma jego syn Piotr, który ukończywszy studia powraca do ojczyzny i spostrzega błąd, który po-pełnił jego ojciec. Jest człowiekiem inteligentnym, światłym, rozumie krzywdę, która dotknęła pracowników. Wie, że są oni ofiarami rozwijającego się kapitalizmu. Kolejnym dowodem inspiracji tematyką dobra i zła w prozie S. Żeromskiego, są „Ludzie bezdomni”. W powieści tej pisarz przedstawił bohatera borykającego się każdego dnia ze złem, z niechęcią i z brakiem przedsiębiorczości wśród otaczających go ludzi. Doktor Judym pragnął wcielić się w postać społecznika, pomagającego wszystkim ludziom. Chciał leczyć wszystkich, bogatych i biednych. Swą pracę uważał za służbę, misję, którą chciał wzorowo wypełnić. Potępiał materializm, konformizm. Dążył do tego, aby lekarze nie tylko leczyli choroby, ale także i ich skutki. Próbował realizować pozytywistyczne hasła pracy u podstaw. Wierzył, że uświadomienie nizin społecznych poprawi ich byt. Dbał więc szczególnie o higienę. Doktor Judym wybrał dobro i postanowił do końca poświęcić się wyznawanej przez siebie idei. Odsunął od siebie szczęśliwe życie rodzinne, miłość Joasi, radość, spokój i majątek. Przez swoją ofiarność, chęć niesienia pomocy innym ludziom, Judym stał się samotny. Było to skutkiem braku porozumienia z innymi lekarzami. Czuł się wyobcowany w ich środo-wisku. Był to człowiek wrażliwy i czuły, ale równocześnie potrafił zbuntować się i krzyknąć „nie” w stronę oziębłych materialistów, którzy wybrali zło. Zło istniejące w utworze pojawia się przede wszystkim wśród klas bogatych, obojętnych na losy in-nych ludzi. Zło tkwi również wśród lekarzy, którzy świadomie zapominają o obowiąz-ku, jaki został na nich nałożony w przysiędze Hipokratesa. Służą tylko ludziom boga-tym, nie troszcząc się ani o ciężkie warunki życia ludzi, zamieszkujących przedmie-ścia dużych miast, ani o skutki chorób szerzących się wśród najuboższych. Zło czai się również wśród zarządców ośrodka w Cisach. Dbają oni jedynie o zdrowie bogatych ludzi przebywających w ośrodku, reszta ludności ich nie interesuje, o czym świadczy zanieczyszczanie okolicznych źródeł i wód, co prowadzi do licznych zachorowań wśród biedoty. Stefan Żeromski doskonale pokazał więc współistniejącą siłę dobra i zła, udowodnił, że każdy człowiek posiada możliwości dokonania wyboru, nawet kosztem wyrzeczenia się własnego szczęścia. W literaturze europejskiej znajdujemy także inne przykłady bohaterów, doko-nujących wyborów między dobrem i złem. Ich przykłady oraz wybory przedstawia Albert Camus w „Dżumie”. Główny bohater „Dżumy”, doktor Rieux, walcząc o zaże-gnanie choroby, pracuje po kilkanaście godzin na dobę, bo jest przekonany, że zło zawsze musi ugiąć się przed siłą dobra. Nie ma gwarancji, że sam nie stanie się ofiarą choroby, ale to wcale nie odstrasza go od kontaktów z zakażonymi. Przeżywa osobisty dramat – umiera jego żona i największy przyjaciel, Jean Tarrou. Taka tragedia nie mo-że nie sprawić bólu, ale nawet ona nie jest w stanie przytłumić szczęścia, które ogarnia doktora w chwili opanowania epidemii. „W człowieku więcej zasługuje na podziw niż na pogardę” - powie z dumą. Ma do niej prawo – nie zawiódł sam siebie, dał przykład innym, pomagając społeczności zadżumionego miasta. Bez dobra nie potrafi być szczęśliwy także inny bohater „Dżumy” – Jean Tar-rou. W młodości opuścił zamożny dom swojego ojca tylko dlatego, że ten jako proku-rator domagał się kary śmierci dla wielu oskarżonych. Chłopak nie wyobrażał sobie, jak można żyć z tak obciążonym sumieniem, nie widział szansy, by utrzymywać z ta-kim człowiekiem normalne relacje rodzinne. Dżumę odbiera jako jedną z postaci zła, które od dawna panoszy się na świecie. Ale mimo tych obserwacji, jego światopogląd nie jest pesymistyczny. Podobnie jak Rieux szansę ocalenia człowieczeństwa dostrze-ga w etycznej aktywności, którą należy zacząć od wnikliwego przyjrzenia się samemu sobie, bo „każdy nosi w sobie dżumę”. Świadectwem nieobliczalnych możliwości czynienia zła przez człowieka są dzieje Makbeta, opisane przez Williama Szekspira. Makbet udowadnia, że każdy człowiek jest tylko więźniem własnych namiętności. Owszem, poszukuje usprawie-dliwienia dla swych niecnych postępków. Przypisuje zło nie sobie, lecz wiedźmom, ponieważ oszukały go, uspokajając sumienie wizją niemożliwych do spełnienia wy-padków. Bohater sądził, że zło istnieje poza nim. Wystarczyła jedna spełniona prze-powiednia, aby uwierzył, że nie decyduje sam o własnym losie, lecz jest tylko mario-netką w rękach jakichś wyższych, metafizycznych sił, powołaną przez nie do odegra-nia wyznaczonej roli. Wywiązał się z niej nad wyraz gorliwie. Spełnił funkcję Poncju-sza Piłata, bo tak jak biblijny bohater, odegrał rolę kata, świadomy braku winy ofiary. Wiara w nadrzędny, metafizyczny porządek, który rozporządza ludzkim losem, uwol-niła bohatera od jakiejkolwiek odpowiedzialności za swoje czyny. Była jednakże tylko ucieczką przed prawdą, że natura ludzka dąży do zła. Makbet osiąga swój cel, jednak za zbrodnię płaci zdrowiem psychicznym. Sumienie, które w końcu dochodzi do gło-su, doprowadza go do szaleństwa, a w rezultacie do śmierci. Podobny los spotyka Balladynę, która obrawszy drogę sukcesu, nie jest w stanie zawrócić. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że czyni źle, ale zabija dalej, aby ukryć pierwszą zbrodnię, co doprowadza ją do obłędu, a kara i tak nadchodzi. Słowa Mahatmy Gandhiego znajdują swoje odzwierciedlenie szczególnie w okresie wojny i okupacji. Czas pogardy, „epoka pieców”, bo tak nazwali ten okres ów-cześni twórcy, zmusił wielu ludzi do dokonania trudnych wyborów. Postawił ich w sytuacji wyboru. Okres ten był szczególnie ciężki i pokazał kim jest człowiek. Litera-tura okupacyjna obfitowała w utwory dające przykłady dobra i zła zrodzonego przez wojnę. Należy pamiętać o tym, że było ono najczęściej wynikiem warunków, jakie stworzono człowiekowi w nowym, okrutnym świecie. Istniały jednak takie sytuacje, w których pojawiające się zło nie posiadało istotnych źródeł, było złem samym w sobie. Ludzie, którzy je czynili, kierowali się egoizmem, tak jak bohater „Rozmów z katem” K. Moczarskiego – Stroop oraz chęcią przeżycia za wszelką cenę. Słowa Mahatmy Gandhiego: „Dobro i zło muszą istnieć obok siebie, a czło-wiek powinien dokonywać wyboru” posiadają według mnie wymiar uniwersalny. Dotyczą one każdej epoki literackiej i każdego okresu w dziejach historii. Zło i dobro towarzyszy ludziom od początku świata. Istnieje też w czasach obecnych. Od nas tylko zależy, którą z tych wartości wybierzemy. Każdy człowiek ma świadomość tego, że łatwo jest ulec złu i zaakceptować je, trudniej zaś jest wybrać dobro, bo to kosztuje i wymaga od nas ofiarności i poświęcenia. Wydaje mi się, że M. Gandhi wypowiadając te słowa też o tym doskonale wiedział i chciał, abyśmy się zastanowili nad tym, w ja-kich sytuacjach człowiek sprawdził się i potrafił wybrać dobro, a w jakich przegrał, ulegając złu. Dokonywanie wyboru jest często bardzo trudne. Czasem trzeba się opowie-dzieć za mniejszym złem. Innym razem można, pomimo szczerych chęci, skrzywdzić kogoś. Dlatego powinniśmy się uczyć rozpoznawać dobro, jak głosił Sokrates, aby nie popełnić błędu. Ale nic nas nie uchroni przed przymusem wybierania. Zawsze jest przynajmniej jakaś alternatywa. Nie wrócimy także do Raju, bo szybko byśmy się tam zaczęli nudzić, a po jakimś czasie przestalibyśmy także doceniać własne szczęście - bo przecież nikt nie ceni równie wysoko słodyczy jak ktoś, kto dopiero co miał w ustach gorycz. Dlatego dobro i zło zawsze będą się między sobą przeplatać, a nam powinno zależeć na tym, aby tego pierwszego było jak najwięcej. Czy możemy się obyć bez Boga? Czy Bóg jest człowiekowi potrzebny? Czy życie może istnieć bez Niego? BLISKO dwieście lat temu Napoleon Bonaparte zapytał sławnego astronoma francuskiego, Pierre’a Simona Laplace’a, dlaczego w swojej nowej książce o gwiazdach ani razu nie wspomniał Boga. Laplace miał odpowiedzieć: „Ta hipoteza nie była mi potrzebna.” W owym czasie traktowanie istnienia Boga jako zbytecznej hipotezy mogło w pewnych kołach uchodzić za pogląd nader radykalny, dziś natomiast jest on dość rozpowszechniony. Obecnie już mnóstwo ludzi oswoiło się z myślą, że potrafią obyć się bez Boga. Wprawdzie powiadają, że wierzą w Jego istnienie, lecz po większej części niewiele tylko albo w ogóle nic nie czynią dla wykazania, że Bóg jest im potrzebny. Nie modlą się regularnie do Niego. Nie interesują się poznawaniem Jego woli. Nawet nie próbują żyć według wzniosłych zasad Jego Słowa, Biblii świętej. Niekiedy wychwalają nauki biblijne, że są to piękne ideały, lecz osobiście nie stosują się do nich. Niektórzy posuwają się do przechwałek, że wszystko, co posiadają, zdobyli własnym wysiłkiem, bez żadnej pomocy ze strony Boga. Czy słusznie dochodzą do takiego wniosku? Czy wcale nie jesteśmy zależni od Boga ani w niczym zobowiązani względem Niego? Czy naprawdę potrafimy się obejść bez Boga? ŹRÓDŁO ŻYCIA Zacznijmy od pytania: Kto dał nam życie? Oczywiście poszczególnemu z nas — rodzice. Ale kto zapoczątkował lub stworzył życie ludzkie? Takiemu Źródłu niewątpliwie należy się nasza wdzięczność. A może życie powstało wskutek przypadkowego zbiegu okoliczności i tym samym bez udziału rozumnego Twórcy? Znany francuski filozof Claude Tresmontant, który wykłada filozofię nauki na słynnej Sorbonie w Paryżu, niedawno zajął się specjalnie tą kwestią. Udzielając na ten temat wywiadu, powiedział on: „Tylko bardzo nieliczni uczeni myślą jeszcze dziś poważnie,” o tym by czysty przypadek mógł „posłużyć za wyjaśnienie powstania choćby najprostszego organizmu”. W dalszych wywodach wykazał, dlaczego przypadkowej kombinacji elementów nie można dłużej traktować poważnie jako wyjaśnienia początku życia. „Do dziś poznaliśmy, jak niesłychanie skomplikowana jest budowa cząstek molekularnych, które wchodzą w skład żywej komórki”, oświadczył. „Dokonano obliczeń celem ustalenia, jakie istnieje prawdopodobieństwo przypadkowego wyłonienia się z pierwotnego chaosu najprostszej z tych cząstek; okazało się, że czas i masa materii, jakie byłyby potrzebne do przypadkowego uformowania się choćby jednej takiej molekuły, nie mieści się absolutnie w okresie obejmującym znany nam wiek naszej galaktyki.” Dlatego też Tresmontant dodał: „Aby materia mogła sama z siebie” wydać skomplikowane formy życia, „musiałaby być obdarzona niezwykłą mądrością, musiałby tkwić w niej jakiś niedościgły geniusz”. Kto przypadkowi przypisuje to, co jest zdecydowanie sprzeczne z regułami prawdopodobieństwa, ten w rzeczy samej mówi o Przypadku pisanym dużą literą i pojęcie to staje się u niego równoznaczne z Bogiem. Rzecz całkiem jasna, że nie bezrozumny przypadek, lecz Bóg Wszechmocny jest Źródłem życia! Człowiek, który umie uszanować, co należy, zgodzi się z wypowiedziami psalmistów biblijnych, którzy oświadczyli: „Bogiem jest Jehowa. To on nas uczynił, a nie my samych siebie.” „U ciebie bowiem jest źródło życia.” (Ps. 100:3; 36:9 [10], NW) Życie naprawdę zawdzięczamy Bogu i powinniśmy okazywać Jemu wdzięczność za ten wspaniały dar. ZACHOWAWCA I ŻYWICIEL Ale czy teraz, gdy już posiedliśmy życie, nadal jeszcze potrzebujemy Boga? Czy jesteśmy w jakimkolwiek sensie od Niego zależni? Niemowlę po prostu nie może się obejść bez ziemskich rodziców; potrzebuje, żeby je ktoś karmił, ubierał i troszczył się o inne jego potrzeby. Czy ludzie są podobnie uzależnieni od Boga, swego niebiańskiego Ojca, czyli Życiodawcy? Niektórzy uważają, że nie. Co też Bóg dla mnie zrobił? — zapytują zuchwali. To prawda, że może pracują ciężko, aby nakarmić i przyodziać siebie wraz z rodziną; być może od świtu do nocy sieją ziarno, a później znowu trudzą się w dokuczliwym upale, by zebrać plony. Któż jednak sprawia, że z nasienia wyrasta pożywny pokarm, który dodaje sił ich ciału i przyczynia się do rozwoju ich dzieci? Jak się to dzieje, że połączenie owego nasienia z glebą i pewną ilością wody daje tak wspaniałe wyniki? Czy jakikolwiek człowiek tak urządził rzeczy? Nie! To sprawa Boga! Kiedyś dawno temu chrześcijański apostoł Paweł omawiał właśnie kwestię wzrostu i przy tym napisał: „Ja zasadziłem, Apollos podlał, a wzrost dał Bóg. A zatem ani ten, co sadzi, jest czymś, ani ten, co podlewa, lecz Bóg, który daje wzrost.” (1 Kor. 3:6, 7) Wprawdzie apostoł Paweł mówi tu o wzroście duchowym, lecz ta sama zasada dotyczy również wzrostu literalnego nasienia. Bóg utrzymuje bieg tych cudownych procesów, dzięki którym ziarno kiełkuje i w końcu wydaje to wszystko, co jest potrzebne człowiekowi. Francuski astronom Laplace wyniośle zakładał, że skoro odkrył niektóre prawa rządzące uregulowanymi, choć skomplikowanymi ruchami ciał niebieskich, to w takim razie ręka Boga nie jest światu potrzebna. Ale kto postarał się na przykład o to, by ziemia obracała się z odpowiednią szybkością (na równiku ponad 1600 kilometrów na godzinę) dookoła swej osi, dzięki czemu poszczególne formy życia na ziemi mają zapewnione idealne okresy naświetlenia promieniami słonecznymi i ciemności? Kto wyznaczył szybkość, z jaką ziemia krąży wokół słońca, a wynoszącą w przybliżeniu 100 000 kilometrów na godzinę, przy czym właśnie ta szybkość jest potrzebna do utrzymania naszej planety na orbicie odpowiednio oddalonej od słońca, aby na niej mogło krzewić się życie? Zadziwiająca regularność i porządek, jakie panują we wszechświecie, wykluczają prawdopodobieństwo powstania tych idealnych warunków przez przypadek. Jehowa Bóg jest Twórcą i Projektantem systemów gwiezdnych i planetarnych. Biblia mówi o Nim: „On liczbę gwiazd oznacza, każdą z nich woła po imieniu.” (Ps. 147 [146]:4, BT; Izaj. 40:25, 26) Prawo i porządek ciągle przejawiające się w ruchach planet i gwiazd dowodzą, że Bóg nadal istnieje i utrzymuje to prawo w mocy. Tak, człowiek nie mógłby się obyć bez Niego; a życie na ziemi bez Niego by zamarło. Jak niemowlę zdane jest na rodziców, którzy troszczą się o jego potrzeby życiowe, tak i ludzie w ogólności są uzależnieni od Jehowy Boga. Apostoł Paweł słusznie pewnego razu powiedział do ludu, że Bóg daje „z nieba deszcz i czasy urodzajne, napełniając pokarmem i radością serca” (Dzieje 14:15-17). Powinniśmy za to oddawać Bogu cześć i z całego serca Jemu dziękować; bo przecież, jak podaje Biblia, On „sam daje wszystkim życie i tchnienie, i wszystko”, tak iż „w nim żyjemy i poruszamy się, i jesteśmy”. — Dzieje 17:25, 28. Zatem bez względu na okoliczność, czy ludzie chcą to uznać, czy nie — Bogu zawdzięczają życie oraz rzeczy niezbędne do zaspokojenia potrzeb ciała i w ogóle umożliwiające życie. A czy Ojciec niebiański troszczy się jedynie o pokarm cielesny dla nas, nie dbając o strawę duchową? Czy ludzie mogą się obejść bez tego, co Jehowa Bóg zgotował dla naszego duchowego dobra? ŻYCIE BEZ BOGA Prawdopodobnie olbrzymia większość ludzi na ziemi gotowa byłaby twierdzić, że wierzy w Boga, niemniej jednak przeważająca ich część woli z własnego wyboru żyć w nieświadomości co do postanowień powziętych przez Niego na rzecz naszej duchowej pomyślności. Uszy ich są głuche na głos Słowa Bożego. Czynią bardzo niewiele albo w ogóle nic nie czynią, aby się dowiedzieć, co Bóg zgotował dla wyzwolenia ludzkości od zgubnych skutków grzechu oraz dla pobłogosławienia jej doskonałym zdrowiem i życiem w sprawiedliwym, nowym porządku rzeczy. Ludzie tacy znajdują się w sytuacji podobnej do tej, w której byli starożytni Efezjanie, zanim się stali chrześcijanami. Apostoł Paweł pisał do nich: „Byliście w tym czasie bez Chrystusa, dalecy od społeczności izraelskiej i obcy przymierzom, zawierającym obietnicę, nie mający nadziei i bez Boga na świecie. Ale teraz wy, którzyście niegdyś byli dalecy, staliście się w Chrystusie Jezusie bliscy przez krew Chrystusową.” — Efez. 2:12, 13. Zanim ci mieszkańcy Efezu nabyli wiedzy o zamierzeniach Bożych, byli „bez Boga”. Żyli nieświadomi będąc postanowień Bożych, nieświadomi Jego troski o ich duchowe dobro, bez prawdziwej nadziei na życie w trwałym szczęściu. Widzieli przed sobą tylko krótkie życie, kończące się śmiercią. Dopiero gdy zareagowali na zew Pisma świętego, weszli w zażyły stosunek z Bogiem i zdobyli niezachwianą nadzieję na życie wiecznotrwałe. Widoki takie otworzyły się przed nimi dzięki temu, że przyjęli Jezusa Chrystusa, którego ofiara uwalnia człowieka od potępienia, jakiemu podlega wskutek odziedziczonego grzechu, i przybliża go do Boga. — Efez. 1:7; Rzym. 5:12. Prawdą jest więc, że człowiek może jakiś czas żyć bez uwzględniania postanowień Bożych, służących naszemu duchowemu dobru. Pokarm cielesny chwilowo utrzyma go przy życiu. Z czasem jednak skutki grzechu dadzą o sobie znać i spowodują jego nieuchronną śmierć. Mimo wielkich postępów medycyny ludzie nie są w stanie temu zapobiec. Jakże oczywistą jest rzeczą, że człowiek potrzebuje Boga! Na dłuższą metę nie obejdzie się on bez wiedzy o Bogu i Jego zamierzeniach! Jezus Chrystus podkreślił ten fakt, gdy w obecności swych uczniów powiedział: „To znaczy życie wiecznotrwałe: ich przybieranie wiedzy o tobie, jedynym prawdziwym Bogu, i o tym, któregoś posłał, Jezusie Chrystusie.” — Jana 17:3, NW. PRZYZNAJ, ŻE POTRZEBUJESZ BOGA Niejedni ludzie zadają sobie pytanie, czy w ogóle istnieje Bóg, ponieważ widzą dużo zła i cierpień, a nie dostrzegają żadnej interwencji ze strony Boga; wreszcie dochodzą do wniosku, że jeśli nawet Bóg istnieje, to i tak potrafią się obyć bez Niego. Wielu w związku z tym po prostu skłania się ku niegodziwości, jak to potwierdza pewien pisarz biblijny: „Ponieważ wyroki na czyny grzeszne nie są natychmiast wydawane, przeto odwaga rośnie w synach człowieczych i zło popełniają.” — Kazn. 8:11, Br. Jednakże sam fakt, że Bóg nie wkracza natychmiast celem wytępienia zła, wcale nie świadczy o tym, jakoby On nie istniał albo jakoby można było się bez Niego obejść. Wniosek taki byłby zbyt pochopny, i nie wykluczone, iż stanowiłby wynik samolubnego pragnienia, żeby to było prawdą. Natchniony psalmista zauważył: „Niepobożny dla pychy, którą po sobie pokazuje, nie pyta się o Boga; wszystka myśl jego, że nie ma Boga.” (Ps. 10:4) Kto nie chce bez uprzedzeń się pytać, szukać dowodów, ten nigdy nie dojdzie prawdy. Trwanie w ciasnym kręgu własnych niewdzięcznych myśli pozbawi takiego człowieka wspaniałych błogosławieństw, jakie Jehowa Bóg przewidział dla wszystkich, którzy skorzystają z dobrodziejstw Jego postanowień. Okaż więc wdzięczność i docenianie. Oddaj Bogu cześć za to, że możesz się cieszyć życiem. Daj wyraz swej wdzięczności za pokarm, który spożywasz, za powietrze, którym oddychasz, za piękne widoki, którymi sycisz swe oko, za melodyjne dźwięki, jakimi potrafi się rozkoszować twe ucho, oraz za wiele dalszych darów Bożych. Nie zwlekaj z tym! Dlaczego nie miałbyś na przykład przy najbliższym posiłku z całego serca podziękować Bogu Jehowie za to, że zgotował tę strawę? Przecież to On spowodował, że ziemia wydaje pożywienie. Potrzeba ci jednak czegoś więcej niż tylko przygotowanego przez Boga zaopatrzenia dla ciała. Życie jest krótkie i puste, gdy nie ma pokarmu duchowego, który nam Bóg daje dla pokrzepienia umysłu i serca (Mat. 4:4). Okaż więc szacunek dla tego zrządzenia i przeznacz jakiś czas na systematyczne studiowanie Biblii. Nie odkładaj tego! Świadkowie Jehowy chętnie pomogą ci w zdobyciu cennej wiedzy o Bogu i Jego zamierzeniach. Bez niej nie możesz się obyć. Pamiętaj: Jezus powiedział, że ona oznacza życie wiecznotrwałe. Jakie wspaniałe nastaną czasy, gdy zbawcza moc ofiary Chrystusa zostanie zastosowana na korzyść tych wszystkich, którzy uznają swego wzniosłego Stwórcę! Nawet nasi umiłowani, którzy pomarli, powrócą z grobów. Wówczas nie tylko jednostki, ale liczne miliony doznają radości, jaką przeżyli rodzice dwunastoletniej dziewczynki, którą swego czasu wskrzesił Jezus Chrystus. Biblia donosi, że wtedy „zdumiewali się wszyscy podziwem wielkim” (Marka 5:42, Db). Wyobraź sobie radość, jaka zapanuje na ziemi, gdy spełni się niezawodna obietnica Jezusa: „Nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego; i wyjdą.” (Jana 5:28, 29) Mocą ludzką nie da się tego dokonać. Może się to stać jedynie dzięki potędze pierwotnego Źródła życia, Jehowy Boga, który posłuży się Jezusem Chrystusem do wzbudzenia zmarłych. Jakże to więc oczywiste, że potrzebujemy Boga, że bez Niego nie możemy się obyć! Jeżeli teraz, drogi czytelniku, podobnie jak niegdyś chrześcijanie z Efezu, skorzystasz z postanowienia Bożego co do wyzwolenia ludzkości z ciążącego na niej potępienia i śmierci, to możesz spodziewać się szczęśliwej przyszłości, w której przez całą wieczność nigdy nie będziesz bez Boga. Przeciwnie, będziesz osobiście uczestniczył w chwalebnej scenie, którą w Słowie Bożym, w Biblii, opisano następującymi słowami: „Oto przybytek Boga między ludźmi! I będzie mieszkał z nimi, a oni będą ludem jego, a sam Bóg będzie z nimi. I otrze wszelką łzę z oczu ich, i śmierci już nie będzie, ani smutku, ani krzyku, ani mozołu już nie będzie; albowiem pierwsze rzeczy przeminęły.” Czy można do tych słów odnieść się z ufnością jako do wiarogodnej obietnicy? Oczywiście, gdyż Biblia zapewnia nas: „I rzekł ten, który siedział na tronie: Oto wszystko nowym czynię. I mówi: Napisz to, gdyż słowa te są pewne i prawdziwe.” — Obj. 21:3-5.